Finanse

Gra do jednej bramki

0

Pieniądze dają władzę, dlatego kasa budzi tak potężne emocje. Niewolnica i władca czy para, która razem może konie kraść? O finansach w związku mówi Dominika Nawrocka, autorka bloga „Kobieta i pieniądze”.

Finanse to chyba jeden z najbardziej zapalnych punktów w związku. Dlaczego?

Rzeczywiście statystyki pokazują, że pieniądze są jednym z kluczowych problemów w związkach. Szczególnie w Polsce to temat tabu. Zazwyczaj zgrzyty zaczynają się, gdy pieniędzy brakuje. A dziura w domowym budżecie to często wynik niedomówień, różnych oczekiwań małżonków i braku porozumienia. W naszych domach pieniądze widziane w szerszej perspektywie niż doraźnie wydatki w zasadzie nie istnieją jako przedmiot dyskusji. Po prostu nie umiemy o nich rozmawiać, tymczasem już na początku związku powinien to być jeden z pierwszych tematów do rzetelnego przegadania.

Rozmawiać o pieniądzach kiedy jesteśmy zakochani… jest niezręcznie. 

Dlaczego?

Bo wyjdziemy na materialistów, którym tylko kasa w głowie.

Spotyka się dwoje różnych ludzi z kompletnie różnych domów, środowisk, z różnym podejściem do pieniędzy, z różnymi oczekiwaniami i różnymi indywidualnymi celami. Łączy ich miłość, czasem dziecko. Zaczyna się wspólne, codzienne życie, które nagle się rozjeżdża. Konfrontacja poglądów bywa bolesna. A przecież rozmowa o pieniądzach pozwala stworzyć wspólny system gospodarowania nimi. To jest de facto rozmowa o rodzinie i o przyszłości. Na początku znajomości jesteśmy najbardziej otwarci na drugą osobę i łatwiej pewne kwestie, między innymi finansowe, ustalić. Podejście do pieniędzy ma wpływ na to, jak potoczy się nasze wspólne życie.

Na jakie pytania powinniśmy poznać odpowiedzi?

Zastanówmy się dokąd my – jako rodzina, związek, małżeństwo – tak naprawdę zmierzamy. Bo jeśli nie mamy celu, trudno nam coś wspólnie budować zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej. Musimy wiedzieć, czy budujemy jakiś majątek, czy też wolimy żyć chwilą. Jakie są nasze poglądy na oszczędzanie, inwestowanie? Czy chcemy mieszkać w mieszkaniu czy w domu? Kupujemy czy wynajmujemy? Czy chcemy mieć własną firmę czy całe życie pracować na etacie? Wakacje co roku czy częściej, w Polsce czy za granicą? Ile chcemy dzieci – to nie jest jedynie kwestia emocjonalna, ale też finansowa. Bo z tym wiąże się cała rodzinna logistyka. Dla kobiety jedno dziecko a troje to gigantyczna różnica ze względu na jej obecność na rynku pracy, wkład finansowy we wspólny majątek i inwestycję z własnej pracy na rzecz domu i rodziny. Jeśli kobieta zostaje w domu z dzieckiem, to na jakich zasadach, jak będzie wyglądało wspólne gospodarowanie pieniędzmi? Co chcemy wspólnie robić za kilka lat, jak chcemy żyć, co jest dla nas ważne. O tym wszystkim powinniśmy pogadać.

Optymalnie, gdy takie rzeczy ustalimy na początku. Jednak to się rzadko zdarza. Schody zaczynają się zazwyczaj, gdy jedna strona zarabia znacznie mniej lub wcale.

Najważniejsze, żeby nie zamiatać pod dywan trudnych spraw. Nie powiem mężowi/żonie, że coś mi nie pasuje, że źle się z tym czuję, żeby się nie denerwował/-ła… takie podejście nigdy nie kończy się dobrze. Rozmowa nawet na trudne, niewygodne tematy w końcu doprowadzi do czegoś naprawdę dobrego. Samo się jednak nic nie zrobi, trzeba nad tym popracować.

Jaką ma pani receptę na finanse w związku?

Wszystkie przychody wrzucamy do jednego worka i najpierw wyciągamy z niego 25%, które dzielimy pomiędzy partnerów czy małżonków, czyli po 12,5%. Każde z nas te 12,5 procent ma tylko dla siebie. Pozostałe 75 procent naszych przychodów trafia do budżetu domowego i z nich jest utrzymywany dom i rodzina.

Co daje takie rozwiązanie?

Mamy część wspólną (tzw. budżet rodzinny) i osobiste środki. To jest super rzecz, bo każdy dzięki temu ma pieniądze tylko do własnej dyspozycji, które może dowolnie wydać i nie musi się z nich przed nikim rozliczać. Daje to poczucie finansowej niezależności i komfortu. Nikt nikogo nie musi prosić o pieniądze, więc nikt nie czuje się upokorzony. Znika obwinianie, że jedna strona zarabia za mało albo wcale. To bardzo prosta i skuteczna metoda. Oczywiście optymalnie, aby do naszego prywatnego konta wprowadzić budżetowanie, czyli podział pieniędzy jeszcze na mniejsze budżety.

Czyli co zrobić?

Chodzi o to, żeby nie wydawać wszystkich pieniędzy, które mamy dla siebie na drobiazgi, tylko myśleć w dłuższej perspektywie także o swojej indywidualnej finansowej przyszłości. Dlatego powinniśmy indywidualnie pracować nad swoją edukacją, inwestycjami finansowymi. Podzielmy nasze osobiste pieniądze na cztery równie budżety: duże wydatki (oszczędności), inwestycje, edukacja i przyjemności (zabawa). Bo te środki rozsądnie zarządzane i pomnażane mogą stanowić nasz indywidualny kapitał, pewnego rodzaju osobiste zabezpieczenie na nieprzewidywalność życia.

A co w sytuacji, kiedy jednej stronie na zmianie zależy, a drugiej nie?

Bez pracy nie ma kołaczy. Zmiana jest konieczna, bo bez niej frustracja jednej strony będzie narastać. Jeśli teraz nie jest dobrze, to uczciwie przed sobą odpowiedzmy sobie na pytanie, jak nasz związek i nasze życie będą wyglądały za parę lat? Nic się samo z zewnątrz nie zadzieje. Trzeba zacząć od siebie, od tego, co ma się w głowie. I podjąć mozolną pracę nad zmianą.

Ale jak?

Trzeba drugą stronę nawet zmusić. Argumentacją. Czasem nawet wrzasnąć raz, drugi. Burza jest konieczna, by oczyściło się powietrze i wyrównały szanse w związku. Żeby związek się udał, musi być symetryczny na każdym poziomie – mentalnym, emocjonalnym, finansowym. Nie dojdziemy z nikim do porozumienia, dopóki nie będzie chęci. Dlatego trzeba przekonać drugą stronę, że zmiany leżą także w jej interesie i że to będzie korzystne dla nas obojga. Co tu kryć – kto ma pieniądze, ten ma władzę. Kto ma pieniądze, ten jest wolny, ma większą niezależność. Jeśli decydujemy się na pozostanie w domu, bo dzieci są małe i tego chcemy, traktujmy to jako etap w życiu. Dzieci wyjdą z domu, my zostaniemy. Dlatego w małżeństwie ważne jest, żeby koncentrować się na sobie nawzajem, żeby budować więź, zaufanie, mieć wspólne plany.

Załóżmy, że umówiliśmy się, że zostaję z dziećmi w domu. A potem słyszę, że nic nie robię, bo fizycznie nie przynoszę kasy. I zaczynam z czasem wierzyć w to, że jestem bezwartościowa.

Nie można do tego dopuścić. Pozostanie w domu powinno być naszą wspólną decyzją, której celem jest dobro rodziny. Warto zatem ustalić, na jakich zasadach ma się to odbywać, czyli w jaki sposób będziemy dysponować jedną wspólną pensją. Brak pieniędzy uzależnia i to nie tylko finansowo, ale także emocjonalnie i życiowo. Nie odejdę, bo nie mam pieniędzy. Uważam, że część mężczyzn doprowadza świadomie do takiej sytuacji, żeby mieć kobietę pod całkowitą kontrolę. Dlatego zachęcam panie do aktywności zawodowej i posiadania swoich pieniędzy, bo to korzystnie wpłynie na poczucie własnej wartości. Bywają kobiety, które całe życie są na utrzymaniu mężów. Dla mnie to zbyt duże ryzyko. Przecież nie ma gwarancji, że będziemy żyć zawsze razem i szczęśliwie. A co jeśli on nagle umrze? Albo odejdzie do innej? Z czym zostaniemy? Bez emerytury, bez pracy, bez żadnych środków do życia. Około 30 procent małżeństw się rozwodzi!

Jednym zdaniem: przezorny zawsze ubezpieczony!

Nam się często mówi, że nasze życie zależy od szczęścia, pecha, Boga. Nie. Ono zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Od tego, co z nim zrobimy. Często tkwimy w czymś, bo wydaje się nam, że takie jest nasze przeznaczenie. Hola! Hola! Jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy głowy, ręce… Musimy zrozumieć, że to, co mam dzisiaj jest efektem tego, co zrobiłam wcześniej. Dlatego jak się pojawiają symptomy, że w przyszłości z podziałem pieniędzy może być kłopot, trzeba od razu reagować, bo potem będzie tylko gorzej. I jak już zaczniemy wprowadzać zmiany, może okazać się, że ten silny facet, który wydawał się taki dominujący, siedzi i słucha. Im więcej rzeczy przegadamy, im więcej sobie wspólnie wymarzymy, tym będziemy szczęśliwsi, bo będziemy mieć poczucie, że gramy do jednej bramki.

Rozmawiała: Ewa Nowaczyk-Przybylak
„W podróży”, nr 4/2016

You may also like
Zostań AMBASADORKĄ Kobiety i Pieniądze
Świętuj, zamiast wariować i bankrutować!
2 komentarze
  • Danuta Maj 17,2016 at 07:34

    Świetny, wyważony artykuł. Prosto, krótko i na temat. Mam takie same poglądy. Dodaję blog do czytnika. Pozdrawiam 🙂

    • Dominika Maj 17,2016 at 14:57

      Bardzo dziękuję 🙂

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage