Biznes Rozwój osobisty

Czego nie wiedziałam o życiu, gdy byłam na studiach?

0

Opowiadałam ostatnio studentom o tym, czego nie wiedziałam o życiu i biznesie, gdy byłam na studiach. Chciałam podzielić się z nimi swoimi wnioskami i radami. Przyszli, posłuchali. Czy coś z tym zrobią? Czas pokaże. A tymczasem… czego nie wiedziałam, gdy miałam 20 lat?

W czasie studiów dalej nie wiedziałam co chcę robić w życiu.

Co chcę w życiu robić? To jest jedno z najtrudniejszych pytań. A jeszcze trudniejsze jest znalezienie na nie odpowiedzi. Kiedy byłam w liceum wiedziałam co lubię robić, tylko nikt nie potrafił mi powiedzieć, jak przełożyć to na kierunek studiów i potem na życie. Kochałam organizować wydarzenia, przewodzić ludziom, wymyślać nowe rozwiązania i akcje. Gdy czegoś nie było w moim zasięgu, to tworzyłam to dla siebie i innych. Tylko co z tym zrobić? Jakie studia wybrać, aby móc się dalej w tym realizować? Moja mama marzyła, abym została lekarzem. Pewnie Twoja mama chciała, abyś została prawnikiem, albo od razu dyrektorem. Mam rację? A czy ja chciałam być lekarzem? Na ostatnich wakacjach przed maturą w końcu pogadałam szczerze ze sobą. Nie znoszę uczyć się na pamięć, a szczególnie biologii, a tym bardziej tego czego nie rozumiem, czyli chemii czy fizyki. Jaki byłby ze mnie lekarz? Marny. Rozmowy rodzinne były trudne, ale lepiej, że wtedy, a nie po 20 latach. Wybrałam dziennikarstwo, bo wydawało mi się, że to fajny zawód. Tajemniczy, aktywny i baaardzo pociągający. Wtedy też wiedziałam z gazety, że jest coś takiego jak PR (Public Relations) i można to studiować właśnie na dziennikarstwie w Warszawie. Ok, pomyślałam – zobaczmy co to jest! Idę na studia!

Kiedy nikt dorosły i mądrzejszy nie potrafił mi pomóc w znalezieniu odpowiedzi na to zasadnicze pytanie, znalazłam swój sposób: ELIMINACJA. Robiłam wszystko co mi się podobało i na co miałam przyzwolenie rodziców. Co mi nie przypadło do gustu, odrzucałam. Czy dzisiaj znam odpowiedź na to pytanie? Wiem, co chcę robić dzisiaj. Wiem, co ogólnie chcę robić w przyszłości. I to jest mój wielki sukces. Bo łatwiej jest wiedzieć, czego się nie chce, niż co się chce. Mam rację?

Jeśli dzisiaj masz 19 lat, albo 25 a nawet 45 lat i nadal nie wiesz co chcesz w życiu robić, nie martw się. Większość ludzi nie wie. A co gorsze, większość nawet się nad tym nie zastanawia. Po prostu żyje z dnia na dzień. Jeśli Ty o tym rozmyślasz, to jesteś już dużo do przodu. Jeśli wybrałaś zły kierunek studiów, nic się nie stało. Zawsze możesz go zmienić lub w kwiecie wieku zacząć nowe studia. Na tym polega życie, na poszukiwaniu. Daję Ci bezterminowe prawo na szukanie odpowiedzi.

Nie wiedziałam, że warto rozwijać swoje mocne strony zamiast wyciągać za uszy słabe.

Szkoła uczy nas, aby wyciągać za uszy te przedmioty, z których mamy słabe oceny. Czy to są nasze mocne strony? Ile czasu poświęcamy, aby uczyć się tego co inni uważają za ważne. A ci co się buntują i idą własną drogą są nazywani czarnymi owcami. Robert Kiyosaki zatytułował jedną ze swoim książek „Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi zostają urzędnikami?” Powala, prawda? Powala, bo to prawda! Dzieci równiutkie co do centymetra, z piątkami są wywyższane w czasie szkolnej edukacji, a te co słabo się uczą, marginalizowane. Są w szkołach lekcje wyrównawcze. Wydajemy, jako rodzice masę pieniędzy na korepetycje. Tylko po co? Przecież nie ma opcji, aby być ze wszystkiego najlepszym. To byłoby wbrew naturze! Mamy talenty, predyspozycje. Różnimy się i to bardzo. Jak wyglądałaby edukacja, gdyby każdy z nas rozwijałby w szkole tylko swoje mocne strony? Jak wyglądałoby nasze życie, indywidualnie i grupowo? No jak? Aż strach pomyśleć, jak nasz świat byłby lepszy. System nie zmieni się jeszcze pewnie przez wiele pokoleń. Zostawmy zatem piątkowym uczniom etaty, a trójkowym prowadzenie biznesu. Grunt to się przestawić mentalnie, szczególne, gdy jest się już rodzicem. Rozwijajcie tylko mocne strony, swoje i swoich dzieci!

Nie wiedziałam, jak odkryć swoje pasje i talenty.

Szukanie odpowiedzi można wspomóc i to jest ta pocieszająca wersja. Istnieje wiele testów i metod, które pokazują, jakie są nasze silne strony i talenty. Jedną z nich jest test Gallupa, który określa właśnie nasze wiodące talenty. Inny, to Dynamika Talentów (Dynamika Bogactwa). To dwa, które znam, ale jestem pewna, że jest takich jeszcze wiele. Poza tym można zawsze porozmawiać z coachem lub psychologiem i już jest prościej.

Przez ponad 30 lat nie wiedziałam na pewno, że jestem dobra w tym i w tym. I nie chodzi tutaj o stopnie na świadectwie, które miałyby mi to potwierdzić. W systemie szkolnym świetnie się odnalazłam, bowiem jestem urodzonym twórcą systemów i strategii. Wiedziałam bardzo szybko co mogę i jak, aby wyjść obronną ręką. Ale to, że właśnie mam takie talenty dowiedziałam się, a raczej utwierdziłam, gdy przeczytałam wyniki jednego z takich testów. Początkowo nie podobały mi się one, ponieważ miałam inne wyobrażenie siebie. Z czasem dojrzałam do tego i potwierdziłam, że właśnie tak jest. I poczułam się z tym doskonale. W końcu poczułam się sobą! Pewnie i zdecydowanie. Ulga jak stąd do księżyca i z powrotem!

Nie wiedziałam, że jestem wyjątkowa i mogę zmieniać świat na lepsze.

No bo jak można czuć się wyjątkowo w rzędzie 30 innych dzieciaków w klasie, albo wśród 4 dzieci w domu? Poza tym nikt tego ode mnie nie oczekiwał. Miałam sobie być. Miałam sobie żyć i nie przeszkadzać za bardzo. Nikt nie postawił mi wysoko poprzeczki, nie powiedział „Jesteś wspaniała! Sięgaj daleko! Stać Cię na dużo! Wyrośniesz na wielkiego człowieka! Zmieniaj świat na lepsze!” Żadnych wyzwań. Skoro nikt nie oczekiwał tego ode mnie w dzieciństwie, to w dorosłe życie także szłam sobie tanecznym i luźnym krokiem. Po co inaczej? Przecież mam sobie po prostu być! I takie podejście to jest wielka porażka!

Życie nam dano nie przez przypadek. Moja i Twoja mama nie nosiła pod sercem byle kogo, a potem troszczyła się i pielęgnowała. Jeśli zapomniała Ci powiedzieć, że jesteś jej największym skarbem na świecie, trudno. Ale to nie zmienia tego, że jesteś wybrana do życia. Jesteś wybrana do spraw małych i wielkich. Dostałaś coś czego nie możesz zmarnować. I życie nie polega tylko na braniu, ale na dawaniu. Masz w sobie wiele talentów, z których możesz, a wręcz musisz zrobić pożytek dla siebie i innych. Jeśli tylko konsumujesz i zużywasz tlen, to marnujesz zasoby, z których ktoś inny mógłby zrobić lepszy użytek. Nie masz wyboru, Twoje życie musi mieć głęboki sens, bo nie żyjesz tylko dla siebie. Jesteś wyjątkowa i możesz zmieniać świat na lepsze! Uwierz w to i zacznij już dzisiaj!

Nie wiedziałam, ze można żyć inaczej niż zaprogramowali mnie rodzice.

Rodzimy się jak biała kartka, którą w większości zadrukowują nam rodzice swoim wychowaniem. Potem dokłada się jeszcze szkoła, praca i inni ludzie. Powtarzamy schematy, które dobrze znamy. Jeśli jesteśmy z domu, gdzie rodzice pracowali na etatach, prawdopodobnie też tak będziemy pracować. Jeśli rodzice prowadzili firmę, pewnie szybciej niż później otworzymy swoją. Jako dorośli także mamy ciągoty, aby kierować dzieci w stronę dobrze nam znaną. Rodzice lekarze uważają, że nie ma lepszego zawodu dla swojego dziecka, jak właśnie praca lekarza. Prawnicy, ekonomiści,… Załatwiamy, pomagamy, aby było naszym dzieciom lepiej. Czy pamiętamy przy tym, aby dostrzegać ich indywidualne predyspozycje i pasje?

„Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale życia nie oszukasz”, tak mówi jedno z powiedzeń, które znam. Kiedy jesteśmy dobrze wytrenowani lub wychowani na pełnienie określonych ról, to ciężko z nich wyjść. Czasami czujemy, że coś nam nie gra, że coś nam nie pasuje. To jak z za małymi butami. Pamiętam, jak mówiono mi „Cisną buty? Nie przejmuj się, one się rozchodzą i dopasują.” Dzisiaj uważam inaczej. Dzisiaj kupuję buty, które leżą od razu idealnie. Nie dopasowuję się już i nie zgadzam na to co nie jest dla mnie najlepsze. Tak, można żyć inaczej niż zaprogramowali nas rodzice czy inni ludzie w ramach wychowania na porządnych Polaków. Masz prawo do swojego życia, nawet jeśli ceną jest rozłąka, nazywanie Cię czarną owcą czy wręcz rodzinne wykluczenie. Pamiętaj! Masz tutaj tylko jedno życie. Nie warto go marnować dla innych i z powodu innych!

Nie wiedziałam, że przy staraniu się o kredyt, nie poproszą mnie o dyplom ukończenia studiów.

Nigdy, przenigdy nikt po zakończeniu edukacji nie zapytał mnie jaką miałam średnią z ocen na maturze ani na zakończenie studiów. Zapytano mnie za to wiele razy, jakie mam dochody osobiste i firmowe. Aby w pierwszym, jak i drugi przypadku pochwalić się najwyższymi z możliwych, musiałam działać, pracować, wysilić swój umysł i wykorzystać to czego się nauczyłam lub nauczyć się czegoś nowego bardzo szybko. Pamiętaj! Nie uczysz się dla ocen, stopni czy opinii. Uczysz się dla siebie, dla swojego indywidualnego wzrostu. Ucz się tego, z czego faktycznie chcesz skorzystać i nie trać czasu na to co jest w programie dla większości.

Nie wiedziałam, że należy popełniać dużo błędów.

I znowu ta szkoła… Popełniasz błąd, pała! Popełniasz błąd, idziesz na korepetycje. Popełniasz błąd, lądujesz w oślej ławce i dostajesz łatkę nieuka. To ja się pytam, jak można się czegokolwiek nauczyć bez popełniania błędów i poprawiania? Czy roczne dziecko, które zaczyna chodzić w jednej sekundzie wstaje i zaczyna pewnie biec? Nauka i rozwój polega na popełnianiu błędów i ich naprawianiu. Wróć! Nauka i rozwój polegają na zdobywaniu doświadczeń. Nie ma błędów, są tylko doświadczenia. Nie bój się błędów, chociaż w pracy oczekuje się od Ciebie profesjonalizmu i nieomylności. Nie bój się pytać i rozwijać. Wyjdź poza to, a wejdziesz na zupełnie inny wymiar swojej osobowości i rozwoju. Odwagi! 

Nie wiedziałam, że prowadzenie swojej firmy jest tak trudne i angażujące.

Zawsze z uznaniem patrzyłam na ludzi, który zrobili wielkie kariery w firmach. Myślałam o nich, że są wyjątkowi, skoro tak wysoko zaszli. Kiedy dzisiaj mam za sobą coś podobnego oraz prowadzenie swojej firmy,  to myślę sobie, że ta kariera u kogoś to jest naprawdę bułka z masłem. Nie wiedziałam, że kariera w korporacji jest tak prosta. Nie wiedziałam, że prowadzenie swojej firmy jest tak trudne i angażujące!

Trudne, bo ryzykujesz swoje pieniądze. Trudne, bo Ty martwisz się o to, czy masz na pensje dla ludzi. Ty musisz tak naprawdę zarobić, aby Twoi pracownicy mogli spokojnie pracować. Paradoks? Paranoja? Kompletnie inna perspektywa! Co zatem wybrać? Co zrobić zaraz po studiach? Założyć swoją firmę czy iść na etat i spokojnie zarabiać oraz zdobywać doświadczenie? Mogłabym dalej prowadzić długi wywód nad zaletami i wadami obu tych opcji, ale dzisiaj jestem już pewna, że zdobywanie doświadczenia wymaga czasu. A im szybciej zaczniesz prowadzić swoją firmę, tym więcej doświadczysz i się nauczysz. Tym szybciej zdobędziesz niezależność!

You may also like
Wakacyjne spotkania na żywo!
Nie skracaj podróży, ona ma sens!

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage