Finanse

TAK dla kieszonkowego!

0

Mam stanowcze stanowisko w kwestii kieszonkowego dla dzieci. Nie przekonują mnie argumenty, że nie można dzieciom dawać pieniędzy za darmo, że to uczy ich roszczeniowego podejścia do życia i innych ludzi. Bzdura! Kieszonkowe już od najmłodszych lat odgrywa niesłychanie ważą rolę w edukacji finansowej dzieci. Poznaj 3 ważne argumenty na TAK!

Moje osobiste doświadczenia mają oczywiście wpływ na postawioną tezę i użyte argumenty, że kieszonkowe jest ważne w procesie edukacji finansowej dzieci. A zatem, jak było u mnie…

Ja nie otrzymywałam nigdy stałego i regularnego kieszonkowego od rodziców. Oczywiście byłam zapewniana, że jeśli coś potrzebuję to zawsze mogę zwrócić się do nich po pieniądze na zakup lub po jakieś inne rozwiązanie. Pamiętam, że najbardziej dotykało mnie to, gdy byłam już nastolatką, a szczególnie w okresie liceum. To przecież okres w życiu każdego człowieka, kiedy samodzielność i niezależność są wartościami nadrzędnymi! S-A-M-O-D-Z-I-E-L-N-O-Ś-Ć, a nie latanie do mamy z każdą sprawą i prośbą o kasę. „A po co Ci to? A czy na pewno tego potrzebujesz? Tusz do rzęs? Przecież jesteś ładna.” Masakra!

Brak własnych środków, a zatem okazji do obchodzenia się nimi. Brak doświadczenia straty i dostatku, skutkuje tym, że pierwsze zarobione pieniądze traktuje młody człowiek, jak nieznaną kosmiczną materię.

I co z tym zrobić? Skąd je znowu wziąć? Ile te papierki i monety są tak naprawdę warte? Gdzie je trzymać? Gryzą, parzą czy ładnie pachną? Co to do cholery jest?! Śmieszny i straszny jest widok młodego człowieka, który z obłędem w oczach zaczyna zdobywać swoje pierwsze doświadczenia z pieniędzmi. Mija wiele lat, aż się zorientuje, jak się zarabia, jak się zarządza, jaki wpływ mają na jakość życia.

Czy zatem warto te doświadczenia zbierać od 6 roku życia, czy od 18? Czy lepiej mieć czas, aby dziecko dobrze przygotować do samodzielnego życia, w pełni samodzielnego, gdzie umiejętność zarządzania, zarabiania i inwestowania pieniędzy zastąpiło umiejętność posługiwania się mieczem, łukiem czy strzelbą na polowaniu? Tak, i nie pozostawiam tutaj żadnego miejsca do polemiki.

#1 Kieszonkowe uczy samodzielnego zarządzania pieniędzmi i podejmowania decyzji

Zaczynamy od małych kwot kieszonkowego, bo faktycznie dzieciom do 9 roku życia wszystko zapewniają rodzice i jest to zupełnie naturalne, i w pełnej zgodzie z małym człowiekiem. To jednak nie zwalnia nas z wypłaty kieszonkowego, bo w okresie wczesnoszkolnym ma ono znaczenie edukacyjne – nauka zarządzania pieniędzmi. Gdy dzieci wkraczają w nastoletni okres, kieszonkowe daje im możliwość spełniania swoich dodatkowych potrzeb wg ich własnego uznania. I jeśli się boisz, że dziecko zrobi coś głupiego, to zaufaj jemu i sobie. Przecież zrobiłaś wszystko, powiedziałaś wiele, poświęciłaś dużo czasu, aby dać mu dobre wzorce i włożyć właściwe wartości do głowy. Zaufaj i poluzuj smycz. Wybacz dosadność, ale też jestem mamą i wiem jak jest.

Bez względu na wiek dziecka, wypłacaj mu co tydzień lub co miesiąc kieszonkowe. Jeśli nie stać Cię na wiele, niech to będzie mała kwota, ale niech będzie. Życie nie lubi próżni, i jeśli dziecko będzie chciało pieniędzy, to je zdobędzie. Sposobów jest wiele i pewnie, jako mama nie chciałabyś się dowiedzieć, że niektóre może zastosować właśnie Twoje dziecko. Zatem wygospodaruj z budżetu ŻYCIE co tydzień 12 zł, jeśli masz dziecko w klasie 1-3 i odpowiednio więcej gdy dzieci rosną. W okresie szkoły średniej nie dokładaj za dużo, a poleć młodzieży zarobkowe prace dodatkowe, weekendowe czy wieczorowe.

KieszonkoweKieszonkowe (i każde extra pieniądze) dziecko powinno podzielić na trzy części: WYDATKI, DUŻE WYDATKI, INWESTYCJE. Mogą to być 3 różne skarbonki, słoiki, puszki, skrzyneczki, a z czasem konta bankowe (od 13 roku życia).

WYDATKI: pieniądze na codzienne wydatki, tak jak w przypadku budżetu ŻYCIE. Dziecko pokrywa tymi pieniędzmi swoje bieżące zakupy. Może wydać tylko tyle ile ma tutaj pieniędzy.

DUŻE WYDATKI: to środki na większe zakupy, których nie można sfinansować z pierwszego słoika. Tutaj często są marzenia dzieci o nowym rowerze czy tablecie. Warto czasami odpuścić i nie kupować dziecku wszystkiego czego sobie zażyczy, a właśnie pozwolić mu zrobić to samodzielnie, za jakiś czas i za własne pieniądze.

INWESTYCJE: to najważniejszy słoik, bowiem tam gromadzone pieniądze mogą być tylko spożytkowane właśnie na uruchomienie aktywów dziecka. To jest, że się tak wyrażę, święty słoik. Dziecko musi się przede wszystkim dowiedzieć, że jest coś takiego jak inwestycje i zacząć zadawać całą masę trudnych pytań rodzicom. I to jest także wyzwanie dla Ciebie i powód do tego, aby się rozwijać w tym zakresie. Tak, dziecko może inwestować! Najpierw rodzice mogą mu w tym pomóc np. pożyczają na procent określoną kwotę od dziecka, pomagają postawić sezonowy biznes, włączają dziecko – inwestora do domowej inwestycji (np. zakup nieruchomości). Dzięki temu dziecko uczy się, że pieniądze, które gromadzi zarabiają dla niego: oprocentowanie bankowe, prosperujący biznes, część czynszu za wynajmowaną przez klientów nieruchomość. UWAGA! Dziecko nie zrobi tego bez Ciebie. Jeśli inwestowanie pozostanie na poziomie teorii, to lekcja z tego marna. Sama zacznij inwestować!

ZAPAMIĘTAJ!

  • Naucz swoje dziecko, że po swoje cotygodniowe lub comiesięczne kieszonkowe musi do Ciebie przyjść. Nie musi prosić, bo nie o to chodzi. Jesteście umówieni i trzeba się tego trzymać, ale ważne, aby dziecko troszczyło się o swoje sprawy finansowe i nie czekało pasywnie na wypłatę. Kasa będzie, jak po nią przyjdzie. Jeśli zapomni, kieszonkowe przepada. Raz, drugi zapomni, za trzecim razem będzie pamiętać. Nikt nie lubi być stratnym.
  • Nie karz swojego dziecka odbieraniem kieszonkowego lub potrącaniem. Nawet dorosłych nie karze się choćby chwilowym obniżeniem wynagrodzenia za pracę.
  • Nie płać dziecku za wykonanie w domu prac dodatkowych. Jestem temu zdecydowanie przeciwna. Dom jest wspólnym dobrem, a nie polem do zarabiania przez członków rodziny. Zachęcam za to dzieci do zarabiania dodatkowych pieniędzy poza domem, nawet w najbliższym sąsiedztwie np. pomoc sąsiadom w pracach.
  • Nie płać dziecku za dobre oceny i pożądane przez Ciebie zachowanie. Co zrobisz, gdy skończą Ci się pieniądze? Czarno to widzę.
  • Każdy z nas wie, dlaczego kostka lodu topi się położna na dłoni. Potrafimy nawet przywołać fizyczne definicje zjawiska, jakie zachodzi. Ale czy wiemy, jak położoną na dłoni pięciozłotówkę zamienić w dziesięć złotych? Naucz właśnie tego swoje dziecko, szkoła tego nie zrobi!

#2 Kieszonkowe kształtuje niezależność

Analizuję aktualnie sytuację dzieci w domach dziecka. Dlaczego tylko 15% z nich po osiągnięciu pełnoletniości i opuszczeniu domu dziecka potrafi sobie poradzić? Co to znaczy „poradzić”? To znaczy zrobić zakupy, ugotować sobie obiad, znaleźć pracę, zapłacić rachunki, zarządzać domowym budżetem, planować przyszłość. Tylko 15% z nich lepiej lub gorzej, ale radzi sobie w tych obszarach. 85% wraca lub popada w patologię, bo… nie są nauczone samodzielności. Poprzez odbieranie im wpływu i udziału w codziennym funkcjonowaniu domu, tracą swoją niezależność. A wystarczy nie odbierać im udziału w zakupach, wyborze ubrań, które chcą nosić, aż w końcu pozostawić im te 40 zł kieszonkowego miesięcznie, które otrzymują od Państwa. Bo co to za kieszonkowe, które zaraz po otrzymaniu ląduje we wspólnej kasetce, której pilnuje wychowawca i wydziela na prośbę dziecka?

Młody człowiek, to też człowiek! Potrzebuje wsparcia i wskazania drogi. Potrzebuje oparcia, gdy o nie poprosi. Musi popełnić swoje błędy i zebrać swoje doświadczenia. Kiedyś usłyszałam takie stwierdzenie, że to co różni dziecko od dorosłego, to ilość zgromadzonych doświadczeń. Jako rodzice wiemy więcej, bo więcej doświadczyliśmy. Dzięki temu możemy dać swoim dzieciom wybrane przez nas wzorce i radę, gdy poprosi.

Twoje dziecko będzie pewniejsze siebie i zaradne finansowo jeśli:

  • będzie aktywnie uczestniczyło w planowaniu, zakupach i codziennym życiu domu. Znajomość cen podstawowych produktów żywnościowych, umiejętność zaplanowania wydatków poczynając od najprostszych zakupów da mu pewność, że potrafi podejmować właściwe i słuszne decyzje finansowe.
  • będzie wiedziało, że otrzymane czy zarobione pieniądze należy podzielić na różne cele, a jednym z nich jest budowa aktywów, czyli inwestowanie. Będzie dla niego dziwne i niezrozumiałe postępowanie innych, którzy wszystko co zarobią wydają.
  • będzie miało w domu dobre wzorce finansowe od swoich rodziców, którzy mają do pieniędzy pozytywny stosunek. Potrafią nimi zarządzać, planować przyszłość i budować aktywa.

#3 Kieszonkowe pozwala zrozumieć dziecku wartość pieniądza i emocje, jakie wywołują

Pieniądze, jako przedmioty początkowo fascynują. Są kolorowe, o różnym kształcie i co najważniejsze, można za nie mieć co się chce. Gry, takie jak Monopoly są pociągające również dlatego, że pojawiają się tam imitacje banknotów. Papierki, a jakie wyzwalają emocje? Z czasem każde dziecko wie, że za te papierki można mieć batona, zabawkę albo ubranie, a z Monopoly, że domy i hotele. Czyli… pieniądze się wymienia na rzeczy!

ZAPAMIĘTAJ I TEGO UCZ SWOJE DZIECKO!

  • Pieniądze nie są celem samym w sobie. Pieniądze są środkiem do celu. I to jest duża, wręcz kolosalna różnica. Pieniądze należy mieć, należy potrafić je zarobić, pomnażać i dobrze nimi zarządzać.
  • Umiejętność ich pozyskania jest ważna, bo mówi o naszej skuteczności życiowej. Jeśli potrafisz pozyskać i pomnożyć pieniądze, to znaczy, że potrafisz być skuteczna również w innych obszarach swojego życia. 
  • Pieniądze są nam potrzebne, bo dzięki nim mamy dobre jedzenie, dach nad głową i ubranie. O pieniądzach trzeba mówić otwarcie i z pewnością siebie.
  • Pieniądze mają wartość dopiero wtedy, gdy zamienimy je w coś wartościowego. A wg mnie wartościowe są te rzeczy, które generują kolejne pieniądze.
    • Nieruchomości mają wartość, bo co miesiąc najemcy płacą nam czynsz za możliwość posiadania fajnego dachu nad głową.
    • Firma, w którą włożyliśmy pieniądze na start ma wartość, bo przynosi nam zysk i daje pracę innym ludziom.
    • Papiery wartościowe dobrze zarządzane dają również zysk, bo zainwestowaliśmy pieniądze w cudzą firmę, dzięki czemu się rozwija, daje utrzymanie pracownikom i wpływa dobrze na gospodarkę.

Przedstawiłam Ci wiele argumentów za tezą, że kieszonkowe odgrywa ważną rolę w edukacji finansowej dzieci. Z pewnością nie wyczerpałam tematu. Zachęcam Cię do podzielenia się swoimi radami z innymi rodzicami, którzy jeszcze mają wątpliwości co do dawania swoim dzieciom kieszonkowego.

You may also like
Przychody, czyli gdzie się podziała moja kasa!
Wywiad ze mną w magazynie „W podróży”
12 komentarzy
  • ula Mamonik.pl Kwi 4,2017 at 13:42

    Świetny wpis 🙂 Zgadzam się z nim w 100% Podobnie jak Ty uważam, że edukacja finansowa dzieciaków musi zacząć się od kieszonkowego 🙂 Dzięki niemu moje już są sporo mądrzejsze 🙂 I trudniej wydaje im się własne pieniądze

    • Dominika Kwi 5,2017 at 14:34

      Dziękuję! Cieszę się, że uważasz tak samo! 🙂

  • Waldemar Grześkowiak Gru 15,2016 at 16:37

    Bardzo fajnie wyróżniłaś poszczególne elementy. Ja swojemu maluchowi też od jakiegoś czasu funduję kieszonkowe i zauważyłem, że od tamtej pory jego stosunek do pieniędzy się zmienił – dojrzał pod tym względem, zrozumiał jego wartość. Fajny tekst, bardzo! 🙂

    • Dominika Gru 19,2016 at 08:54

      Dziękuję Waldemarze! 🙂 Cieszę się z Waszych rodzinnych sukcesów. Trzymam kciuki za kolejne!

  • Lila Gru 8,2016 at 00:17

    Ważne jest, by dziecko uczyło się gospodarować pieniądze od najmłodszych lat. Popieram w stu procentach.

    • Dominika Gru 8,2016 at 17:20

      Dziękuję!

  • Magda Lis 16,2016 at 01:29

    Przeczytałam wdrażam…choc pokusa o odpłatne umycie auta jest:)

    • Dominika Lis 16,2016 at 15:09

      Trzymam kciuki 🙂

  • Dominik z Rodzinneporachunki Lis 8,2016 at 16:18

    Bardzo przydatny artykuł. Przykład z dziećmi z domu dziecka robi wrażenie :-(.

    Ja też jestem fanem kieszonkowego i to od początku szkoły podstawowej. Dziecko przebywa kilka godzin poza naszą opieką i nie ma już darmowych posiłków czy napojów (chyba, że mu to wykupimy) . Posiadane pieniądze pozwolą zaspokoić głód, a także powinny starczyć na ekstra zachcianki. Najważniejsze, że wydatek będzie zależał od decyzji naszego dziecka.

    P.S. Czy masz możliwość poszerzyć pole na wpisanie komentarza? Jest tak małe, że nie widać nawet poprzedniego zdania.

    • Dominika Lis 9,2016 at 13:47

      Cześć Dominiku, dzięki serdeczne za Twój komentarz. Cieszę się, że mamy podobne zdanie. Dla mnie w kieszonkowym jest bardzo ważne to, że dajemy dziecku w tym wymiarze samodzielność i niezależność. Poza tym to pole do wielu doświadczeń, lepszych czy gorszych, ale własnych. Dzięki temu dziecko uczy się i wchodzi w dorosłe życie mądrzejsze.
      P.S. Dzięki za radę techniczną 🙂

  • Danuta Lis 6,2016 at 19:26

    Jestem za tym, by dziecko dostawało kieszonkowe. Nauczy się gospodarować pieniędzmi, planować i… oszczędzać.

    • Dominika Lis 6,2016 at 19:37

      Danuto, dziękuję za Twój komentarz! Cieszę się, że obie mamy podobne zdanie 🙂

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage