Finanse

Dwie kobiety i dwie mocne historie z pieniędzmi w tle!

0

Poznajcie Martynę i jej mamę. Choć reprezentują dwa pokolenia kobiet, dwa spojrzenia na życie, inne mają doświadczenia, to oprócz więzów krwi, łączy je jeszcze coś bardzo ważnego. To siła i determinacja, którą wykorzystują w codziennym wzrastaniu i rozprawianiu się z kłopotami. Obie mają na koncie historie z pieniędzmi w tle. Chcesz je poznać?

HISTORIA MARTYNY

Od zawsze wiedziałam, że prowadzenie firmy jest tym, co będę chciała robić. Tak zostałam wychowana – na niezależną, samodzielną i odpowiedzialną osobę.  Jednocześnie byłam bardzo nieśmiała i niepewna siebie, swojego wyglądu, umiejętności. Wiem, czego chcę od życia, jednak nigdy nie dążę do celu po trupach. Zawsze będzie najważniejsza dla mnie rodzina, ta, która mnie wychowała i ta, którą stworzę.

Po liceum, pewnie jak większość młodych ludzi kompletnie nie wiedziałam, co chcę w życiu robić. Wahałam się między kierunkiem medycznym a kierunkiem, dzięki któremu będę mogła kształcić się w kierunku zarządzania, psychologii, pieniędzy. Wybrałam rehabilitację, nie miałam odwagi zmierzyć się na studiach z przedmiotami ścisłymi, ponieważ w szkole średniej szło mi z nimi nie najlepiej. Nie żałuję, ponieważ dzisiaj pracuję nad otworzeniem własnej kliniki rehabilitacyjnej połączonej z odnową biologiczną. Zdecydowałam, że skoro dobrze czuję się w zarządzaniu firmą, nie mogę stracić wiedzy, umiejętności i kontaktów, które zdobyłam dzięki studiom. Choć po drodze nie uniknęłam wpadki – po pierwszym roku, zafascynowana życiem studenckim i przyjemnościami z nimi związanymi, nie zaliczyłam roku, czego skutkiem było usunięcie mnie z listy studentów. Stanęłam przed wyborem: powtarzać cały rok od początku, albo nie tracić czasu i przepisać się na studia zaoczne. Wybrałam drugą opcję. Podjęłam również decyzję o znalezieniu pracy.

Jako nastolatka pracowałam jako hostessa, później w sklepach, myślałam więc, że nie będę miała większych problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Tymczasem rzeczywistość okazała się inna. Ze średnim wykształceniem i bądź co bądź z niewielkim doświadczeniem nie miałam szans na pracę, przynajmniej nie taką jaką chciałam zdobyć. Oczywiście słabo płatne zajęcia były do wzięcia. Pracowałam za 4 złote na godzinę. Dziękuję w takich chwilach rodzicom za to, że wykształcili we mnie potrzebę podnoszenia sobie poprzeczki. Po wielu naciskach ze strony taty zdecydowałam, że pójdę do urzędu pracy zarejestrować się jako bezrobotna i zgłoszę chęć odbycia stażu. Było to dla mnie tak uwłaczające przeżycie w szczególności dlatego, że widziałam tych ignorantów przychodzących tylko złożyć podpis i czekających aż dostaną wszystko podane na tacy.

Otrzymałam staż w firmie, która zajmowała się handlem i spedycją na stanowisku pomocy biurowej. Do moich obowiązków należała pomoc bardziej doświadczonej osobie w porządkowaniu i kompletowaniu dokumentów spedycyjnych. Po 3 miesiącach odbywania stażu zaproponowano mi funkcję fakturzystki – oczywiście przyjęłam ją – czułam się w tym jak ryba w wodzie. Do czasu, kiedy okazało się, że firma ma problemy finansowe, a odpowiedzialność za nie spadła na mnie. Do dzisiaj nie wiem dlaczego, może dlatego, że byłam najmłodsza, że niektórzy pozwalali sobie na zbyt wiele. Nie jestem pewna do końca czy to był mobbing, ale przeżywałam ogromny stres tłumacząc się prezesom z braku uregulowanych należności. Tym bardziej, że tłumaczyłam się nie ze swoich zaniedbań. Zostałam kozłem ofiarnym. Pracowałam wówczas od 7 do 23, udowadniając swoją niewinność, słuchając jednocześnie obelg pod swoim adresem. Pamiętam, że nawet rozważali opcję przerwania mojego urlopu. Ciężko pracując wyjaśniłam całą sytuację, jednak niesmak pozostał. Zostałam zdegradowana ze stanowiska fakturzystki do stanowiska spedytora. Oczywiście miałam potraktować to jako awans, ale ja czułam, że to kara. Zwłaszcza, że oczekiwano ode mnie nierealnych na początek do osiągnięcia celów finansowych.

Zaczęłam mieć  problemy zdrowotne, pojawiły się problemy ze snem. Nie opuszczał mnie stres, który wciąż przybierał na sile. Podjęłam decyzję, że muszę skorzystać z pomocy specjalisty, że muszę stanąć na nogi i zregenerować się, aby nie zwariować, przecież miałam całe życie przed sobą. W pracy insynuowano, że symuluję. W dojściu do siebie pomogła mi… miłość. Związałam się z mężczyzną, który dał mi nie tylko oparcie, wiele uczucia ale też szansę na samorozwój. Podjęliśmy z decyzję o wspólnym życiu, musieliśmy zatem określić co dalej. Uznaliśmy, że mam wystarczająco dużo doświadczenia, by otworzyć własną firmę. Więc zrobiliśmy to, zdobyliśmy zlecenia, podpisaliśmy duży kontrakt (bez zaplecza prawniczego). Po zakończeniu zlecenia okazało się, że nie kontrahent ma zamiaru wypłacić nam ponad 100 tys. za realizację kontraktu argumentując to: brakiem zapłaty za towar, brakiem kompletu dokumentów, a nawet kradzieżą towaru.

Najgorsze nie było to, że zostałam okradziona, ale to, że nie miałam z czego zapłacić podwykonawcom. Zawalił mi się świat, wpadłam w depresję, przez ponad 1,5 miesiąca nie potrafiłam podnieść się z łóżka. Wszystko zawisło na włosku: moja firma, związek.

W końcu bliska mi osoba poleciła, abym skorzystała z pomocy kancelarii prawnej i dała mi kontakt do konkretnej osoby. Otrzymałam wsparcie nie do przecenienia. Z pomocą mojego prawnika, z którym współpracuję do dziś i bez którego nie wyobrażam już sobie prowadzenia firmy, wychodzę z problemów. Ale prawdziwą wiarę w siebie odzyskałam po wysłuchaniu Dominiki Nawrockiej, która była prelegentem podczas warsztatów organizowanych przez Olgę Kozierowską Sukces to Ja. Dominika zachwyciła mnie otwartością i szczerością, tematyka jej wystąpienia żywo dotykała moich problemów. Podczas warsztatów kupiłam jej książkę „Kobieta i Pieniądze. 7 kroków edukacji finansowej dla kobiet” i przeczytałam ją w drodze do domu od deski do deski. Kiedy Dominika ogłosiła, że szuka kobiet chętnych do współpracy w charakterze ambasadorki, nie wahałam się ani chwili. Pomyślałam, że może to być dla mnie misja – samej się uczyć, zdobywać wiedzę i doświadczenie a jednocześnie pomagać w uświadamianiu kobiet, by nie pozostawiały kwestii własnych finansów odłogiem, walczyły o swoje. Niedługo minie rok od momentu, jak zostałam okradziona, od ponad pół roku współpracuję z Dominiką i dzięki tej współpracy jestem naładowana wiarą w siebie i odwagą. Ta odwaga sprawiła, że mam siłę walczyć. Do tej pory odzyskałam znaczną część należności, pozostałej nie mam zamiaru popuścić.  Będę walczyła do końca o każdą złotówkę, dla siebie i dla podwykonawców, którzy solidnie wykonali swoją pracę a wobec których ja mam przecież długi.

Jestem silna dzięki ambasadorowaniu i Dominice, dzięki mojemu partnerowi, mojemu prawnikowi, rodzinie i bliskim.

HISTORIA MAMY

Jesteśmy z mężem małżeństwem 28 lat. Od zawsze pracowaliśmy.

To stało się 2 lata temu. Nic nie zapowiadało problemów. Dzień, jak co dzień. Obydwoje rano jak zawsze niezmiennie od 28 lat wyszliśmy do pracy. To był listopad- miesiąc do Świąt Bożego Narodzenia. Grudzień zawsze dla mojej rodziny był miesiącem wielkich wydatków, nie tylko z powodu Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra, ale również z powodu urodzin. Ja i moja młodsza córka świętujemy urodziny i naszą rodzinną tradycją jest przedświąteczne celebrowanie naszego dnia.

W godzinach popołudniowych otrzymałam telefon od męża, że  wcześniej wrócił z pracy. Już wiedzieliśmy, że coś jest nie tak.  Po paru dniach okazało się, że on i inni pracownicy firmy zostali wysłani na przymusowe „postojowe”.

Postojowe, które miało trwać tylko parę tygodni – zamieniło się istny koszmar.

Pojawił się problem stałego źródła dochodu a za nim załamanie, poczucia złości, winy.

Mój mąż szukał oczywiście pracy, pracy która pozwoli mu wyjść do ludzi, zarobić pieniądze, poczuć się znów wartościowym człowiekiem, ale w dzisiejszych czasach pracodawcy zatrudniają mężczyznę po 50-tce. Nie ważne, że miał bogatsze CV i większe doświadczenie niż niejeden młodzieniec, wiek był największą przeszkodą.

Postanowiłam więc znaleźć dodatkowe źródło dochodu. Na co dzień pracuję jako pielęgniarka w szkole, więc system pracy 7-15 pozwalał mi na swobodne poruszanie się po rynku pracy. Postanowiłam złożyć CV w placówce opieki medycznej – domowej i stacjonarnej .

Poczułam się jak ryba w wodzie – całe życie pracowałam jako pielęgniarka w szpitalu, dopiero w momencie kiedy moje dzieci poszły do szkoły, postanowiłam zatrudnić się w placówce oświatowej, aby pracować na porannej zmianie i mieć czas dla córek popołudniami.

Mimo wszystko to szpital jest moim żywiołem. Myślę, że gdyby nie problemy mojego męża w pracy – nie odkryłbym na nowo siebie, swojej pasji. Poczułam się jeszcze bardziej spełnioną kobietą.

Fakt zapłaciłam wysoką cenę za ten rozwój – pracowałam non stop.

Dzięki mojej dodatkowej pracy, podczas kryzysu finansowego nie wzięliśmy żadnego kredytu, nie zadłużyliśmy się nigdzie, może nie żyliśmy na takim poziomie jak wcześniej, ale nie odczuwaliśmy większych zmian. Co więcej, zainwestowaliśmy w remont naszego domku letniskowego.

Dzisiaj, gdy mój mąż odzyskał pracę i nasze życie finansowe wróciło do normy, nadal kontynuuję praktykę w szpitalu oraz pracuję w szkole. Co więcej – otworzyło się przede mną wiele drzwi, mam możliwość samorozwoju .

Jestem pewna na 100 procent, że gdyby dopadł nas znowu kryzys finansowy, drugi raz też bym sobie poradziła. Wszystko dlatego, że razem z mężem mamy szacunek do pieniędzy, od początku rozmawialiśmy o finansach, nie był to dla nas nigdy tematem tabu, skrupulatnie przez 28 lat małżeństwa prowadzimy budżet domowy, który pozwolił nam na przetrwanie kryzysu. Patrząc wstecz – nigdy na nic nie wzięliśmy wielkiego kredytu, całe życie jesteśmy wolni finansowo a  nasza złota rada to rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, przede wszystkim zaś – być ze sobą szczerym.

Jeśli te historie są dla Ciebie inspirujące? Zostaw komentarz pod tekstem. Podziel się także swoją historią!

DOŁĄCZ DO NAS! Jeśli chcesz uczyć się w grupie – dołącz do naszych Klubów Kobiety i Pieniądze w całej Polsce lub weź udział w jednodniowych szkoleniach Kobiety i Pieniądze! Zapraszamy Cię także do grona Ambasadorek Kobiety i Pieniądze, jeśli w Twoim mieście nie ma jeszcze Klubu!

You may also like
Dlaczego 7 kroków edukacji finansowej dla kobiet?
Pierwsze urodziny Kobiety i Pieniądze!

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage