Finanse

Budżetowanie dla par

0

Przyszedł w końcu taki dzień, gdy los kobiet i mężczyzn się zrównał… Mowa o pełnej harmonii w związku dzięki naprawdę sprawiedliwemu podziałowi pieniędzy. Jesteś ciekawa jak jest to możliwe? Sprawdź!

Zanim przeczytasz ten tekst, koniecznie zajrzyj do tego artykułu, gdzie opisuję kluczowe zasady budżetowania. Bez niego nie będziesz miała pełnego zrozumienia i takiego samego kontekstu. Przeczytaj i wróć tutaj za chwilę. Poczekam 🙂

Po chwili…

Jeśli jesteś w związku, w którym macie jeden lub dwa, a nawet więcej przychodów, możecie prowadzić bardzo demokratyczne zarządzanie na bazie budżetów. Zniknie raz na zawsze obwinianie się, że Ty zarabiasz więcej albo mniej. A jeśli nie pracujesz, bo zajmujesz się domem, to zyskujesz swoje pieniądze bez proszenia i upokorzenia. Metoda ta polega na tym, że każdy przychód, jaki macie w związku, jest najpierw dzielony na Wasze indywidualne budżety, a reszta idzie na budżety wspólne, które opisałam wcześniej. Wygląda to tak.

Przykład:

Łączny przychód, np. 10 000 zł netto (po odprowadzeniu podatku)
Ona (12,5%) 1250 zł On (12,5%) 1250 zł
Duże Wydatki (oszczędności) 25% = 312,5 zł 25% = 312,5 zł
Inwestycje (wolność finansowa) 25% = 312,5 zł 25% = 312,5 zł
Edukacja (rozwój osobisty i inteligencja finansowa) 25% = 312,5 zł 25% = 312,5 zł
Przyjemności (zabawa) 25% = 312,5 zł 25% = 312,5 zł
Pozostało do podziału na budżety wspólne: 7500 zł
Życie (potrzeby życiowe) 55% = 4125 zł
Duże Wydatki (oszczędności) 10% = 750 zł
Inwestycje (wolność finansowa) 10% = 750 zł
Edukacja (rozwój osobisty i inteligencja finansowa) 10% = 750 zł
Przyjemności (zabawa) 10% = 750 zł
Dobroczynność (dobro wraca) 5% = 375 zł

Innymi słowy

25% każdego przychodu, jaki pojawia się w Twojej rodzinie dzielisz między siebie a partnera wg wskazanych proporcji i na konkretne budżety. Chodzi o to, aby każde z Was miało swoje, w 100% prywatne pieniądze, z którymi może robić co chce. Resztę, 75% dzielicie na 6 wspólnych budżetów, z których pokrywacie poszczególne wydatki.

Proste? Super proste i skuteczne!

Jeśli jest coś dla Ciebie niejasne napisz w komentarzu. Wyjaśnię na pewno. Dla mnie w tej prostocie jest całe piękno tego systemu. Można go tak krótko opowiedzieć, szybko wdrożyć i cieszyć się spokojem w rodzinie. Jeśli dla Ciebie nie jest to tak jasne, jak mi się wydaje, napisz.

 

You may also like
Jeszcze jedna historia o pasywach
Jak wypracować dobre nawyki związane z kontrolą wydatków?
12 komentarzy
  • Paweł Lut 29,2016 at 18:50

    Metoda ciekawa. Nie rozumiem tylko 2 spraw: we wpisie z grudnia nie wspominasz o wydzieleniu z przychodu 25% na wydatki osobiste, 2) dlaczego w powyższym wpisie edukacja, przyjemności i inwestycje są powielone zarówno w wydatkach osobistych, jak i wspólnych? O ile rozumiem, że przyjemności mogą być osobiste, jak i wspólne, to jednak ponowne wydzielanie kwoty na edukację czy inwestycje wydaje mi się zabiegiem nieco komplikującym metodę.

    • Dominika Mar 1,2016 at 10:38

      Cześć Pawle, już odpowiadam na Twoje pytania 🙂
      1. Jeśli prowadzisz jednoosobowe gospodarstwo domowe, to obowiązuje Cię prosta metoda budżetowania z 6 kontami i kropka.
      2. Jeśli jesteś w związku i macie wspólne pieniądze, to proponuję budżetowanie rozszerzyć o budżetowanie dla par. Dzięki temu obie osoby mają swoje pieniądze sprawiedliwie podzielone oraz wspólne na wspólne wydatki. To rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdza gdy jedna z osób mniej zarabia, albo wcale. Dzięki temu obie strony mają pieniądze dla siebie samej i wspólne, na wspólne sprawy.
      Pytasz, dlaczego powielają się budżety? Dzieje się tak dlatego, bo każda z osób ma prawo, a wręcz obowiązek zadbać o swoje sprawy w pojedynkę. Do tego, może to zrobić tak jak chce, bez konsultacji z drugą połówką, bo to są już teraz wyłącznie jej pieniądze. Czy teraz jest to dla Ciebie jaśniejsze?

  • Angie Lut 10,2016 at 20:09

    Ja tylko się zastanawiam jak przekonać męża do takiego schematu.
    Po pierwsze ja nie pracuję, ale wysokość mojej części to raptem 6% (albo 9% w miesiącach kiedy studiuję), a nie 12,5%.
    Po drugie mamy teraz duży remont i wszystko co ponad rachunki koniecznie, moje „kieszonkowe” i czasami jego 3-4% „kieszonkowego” idzie na remont. Co zrobić?

    • Angie Lut 10,2016 at 20:13

      I jeszcze jedno…!
      JAk już wyszłoby z tym podziałem to dojazdy na uczelnię idą z mojej części 12,5% czy ze wspólnej? Z której dokłądnie?

      • Dominika Lut 10,2016 at 22:37

        A Twój mąż płaciłby za swoje dojazdy do pracy ze swojej „kupki”, czy ze wspólnej? Uważam, że koszty transportu całej rodziny powinny być pokrywane przez wspólny budżet „Życie”.

    • Dominika Lut 10,2016 at 22:36

      Cześć Angie, nie chodzi o to, aby na wstępie liczyć ile procent pieniędzy wnosisz Ty do domu, a ile Twój partner. Popatrz na to odwrotnie. Każdy wkłada tyle i może. Wkładasz obie pensje / każdy dochód do jednego „wora”, mieszasz i wyciągasz z niego 25% i rozkładasz na dwie kupki, po równo – podkreślam „po równo”. Jedna kupka jest dla Ciebie, druga dla drugiej osoby. Dzięki temu macie tyle samo. Resztę z „wora”, czyli 75% tego co zostało dzielicie na wspólne sprawy wg budżetów, jakie podałam. Jaśniej? Jeśli nie, napisz do mnie jeszcze raz. Dominika

      • Angie Lut 11,2016 at 20:05

        Bardzo dziękuję za odpowiedź!
        Ja oczywiście rozumiem, że nie ważne ile wnoszę do „wora” jednak mój mąż tego nie rozumie i pewnie nie zrozumie. Gdybym szła tym rozumowaniem „dostawałabym” swojej doli dwa razy tyle co teraz, a mąż nie może pojąć jak mogę nie pracować, a i tak mam dużo pieniędzy, które się rozchodzą niewiadomo gdzie (dlatego zaczęłam czytać Pani bloga ;)).
        A co do remontu… to z jakiej „puli” na to ma iść skoro mąż chce dać niemal wszystko, a nawet tą moją część???

        • Dominika Lut 13,2016 at 14:30

          Angie, przede wszystkim nie ustawaj w trudzie edukacji męża 🙂 Ewidentnie Twój mąż oczekuje od Ciebie co najmniej równego wkładu w domowy budżet. Rozmawialiście o tym? Z czego to wynika? Jakie wzorce mąż wyniósł z domu? A jak było u Ciebie w domu? Musicie znaleźć płaszczyznę porozumienia, kompromis, bo z czasem będzie Wam coraz trudniej. Pojawią się pretensje, stres, obwiniania. To nie sprzyja małżeństwu. Zacznijcie od przyczyn. Potem przeanalizujcie ile potrzebujecie optymalnie na życie, ile musi wpłynąć co miesiąc do domowego budżetu. Potem, ile każda ze stron wnosi i dlaczego. Co możecie wspólnie zrobić, aby było więcej tu i teraz. Następny krok – dokąd zmierzacie wspólnie w tej finansowej drodze. Popatrzcie na życie długoterminowo. Ułóżcie plan. Być może mąż sądzi, że wszystko jest na jego głowie i to go frustruje, czuje jakąś niesprawiedliwość. A przecież jesteście drużyną, gracie do jednej bramki?!

          Remont – to jest ewidentnie budżet Duże Wydatki. Pokrywacie koszty ze wspólnego budżetu. Jeśli chcesz, możesz też wygospodarować pieniądze ze swojego prywatnego budżetu na Duże Wydatki, ale to jest Twoja decyzja. Jeśli nie ma w budżecie DW wystarczająco pieniędzy na cel, to zbieracie dalej, aż będą.

  • Ania Lut 4,2016 at 14:20

    Ciekawy pomysł. Jak rozumiem, to też każdy z małżonków indywidualnie dokonuje inwestycji. A czy Duże Oszczędności nie są też związane z wspólnym życiem rodzinnym? U nas to akurat ja jestem w nieco uprzywilejowanej pozycji, mimo, że nie pracuję. Za to zarządzam naszymi finansami. Ale żeby mąż nie czuł się pokrzywdzony, to część zarobków odkłada na swoje a’la kieszonkowe. Ale teraz myślę, że nasz system wymaga dopracowania. Pozdrawiam!

    • Dominika Lut 5,2016 at 00:52

      Cześć Aniu, są sprawy indywidualne i wspólne, i uważam, że jest to bardzo zdrowe. Przez lata wydawało mi się, że jak się żyje razem, to wszystko powinno być wspólne. I tak i nie. Każdy z nas ma prawo do swoich spraw i swoich decyzji, w tym finansowych. Jeśli chcę coś kupić, mogę to zrobić ze swoich pieniędzy i nie muszę się z tego tłumaczyć. Jeśli wydaję wspólne pieniądze, istnieje już prawo dla drugiej strony do pytania o zasadność itp. Tak samo Duże Wydatki mogą być wspólne i do tego służy budżet rodzinny na to przeznaczony, ale mogę ja sama mieć takie plany i mam do tego swoje konto. Ok?
      A w Waszym przypadku, czy Ty też odkładasz sobie pieniądze na a la kieszonkowe? Bo być może to nie mąż jest pokrzywdzony, tylko TY? Pozory mogą mylić. Sprawdź ten system i daj mi koniecznie znać, jak się u Was sprawdza.

      • Ania Lut 15,2016 at 05:37

        Z tym kieszonkowym, to chodziło o to, by mąż nie musiał się prosić o pieniądze. Bo wszystkie są generalnie w moim ręku. Tyle, że faktycznie nie wydzielam ich tak bardzo dla siebie. Mam co prawda oszczędności na swoje własne duże cele, ale jakoś nie miałam potrzeby, by na codzień też sobie wydzielić jakąś kwotę. Trochę trudno mi się odnaleźć w Twoim systemie, bo stosuję nieco inny. Ale jak już utworzymy poduszkę bezpieczeństwa, to faktycznie myślę, że zacznę, rozdzielać oszczędności na części wspólne i indywidualne. Dzięki za inspirację!

        • Dominika Lut 15,2016 at 09:37

          Jasna sprawa. Trzymam za Ciebie kciuki! Dominika

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage