Finanse

Chcę mieć pieniądze!

0

Dopóki sami przed sobą nie przyznamy, że pieniądze są ważne, że chcemy i lubimy je mieć, dopóty nie będziemy potrafili zawalczyć o swoją przyszłość. Dominika Nawrocka, autorka bloga „Kobieta i pieniądze”, zachęca do sięgnięcia do swoich finansowych korzeni.

Trwa w najlepsze sezon osiemnastek, wyjazdów wakacyjnych i zaciągania na te cele tak zwanych chwilówek. I pojawiają się zgrzyty w rodzinach, bo jedno chce obchodzić te wydarzenia na bogato, drugie jest bardziej racjonalne. Zamiast porozmawiać o oczekiwaniach i obawach, milczymy lub się kłócimy. Dlaczego nawet bliscy sobie ludzie nie umieją normalnie rozmawiać o pieniądzach?

To paradoks, biorąc pod uwagę, ile czasu spędzamy na zarabianiu pieniędzy. Pół życia na to poświęcamy, a wstydzimy się rozmawiać o pieniądzach! Kiedy ktoś pyta nas o zarobki, jesteśmy oburzeni. Kiedy mamy powiedzieć, ile chcemy zarabiać – w szczególności dotyczy to kobiet – jesteśmy skrępowane, nie potrafimy. W rodzinach to samo – temat tabu. Dzieci od spraw finansowych izolujemy totalnie. Kiedy rozważamy założenie własnego biznesu, podjęcie ryzyka zmiany pracy, to częściej otoczenie bombarduje nas wątpliwościami niż wsparciem. Demonizujemy temat pieniędzy i potem mamy problem, żeby rozmawiać o wysokości honorarium, swojej pensji czy o podwyżce.

Z czego to wynika?

Częściowo z naszej kultury. Od dzieciństwa wbijano nam w głowy zasadę, że pokorne ciele dwie matki ssie, czyli że lepiej się nie wychylać. W powszechnym obiegu funkcjonują powiedzenia typu: „pieniądze są brudne”, „pieniądze szczęścia nie dają”, „pieniądze albo szczęście” oraz stwierdzenia, że jak bogaty to złodziej – musiał ukraść, bo skąd może mieć? To także pokłosie komunizmu, gdzie wszyscy mieli tyle samo, a bogaci kapitaliści to byli ci źli, którzy dorabiali się na krzywdzie innych, oszukując i niszcząc każdego, kto stanął im na drodze. W efekcie dziś nie jesteśmy krajem przedsiębiorców i przedsiębiorczyń. Komunizm wpędził nas w rolę pracowników i mentalnie w tym wciąż siedzimy. Jesteśmy biernym społeczeństwem etatowców z głęboko utrwaloną pasywnością finansową. W Stanach Zjednoczonych istnieje kult przedsiębiorczości – ludzie wzajemnie motywują się do aktywności w zdobywaniu dóbr materialnych, do brania życia we własne ręce, do zakładania biznesu. U nas przedsiębiorczość jest czymś „szemranym”, dla wielu nieeleganckim. Myślę, że nie rozmawiamy o pieniądzach, bo obawiamy się tego typu ocen i wolimy udawać, że pieniądze nie są ważne.

Ależ one są bardzo ważne!

Właśnie! Dlatego powinniśmy w sobie takie poglądy wykorzeniać. Pieniądz jest ważny i jest czymś normalnym, fajnym. Należy postrzegać go jako coś pozytywnego, a posiadania go i zarabiania nie wolno się wstydzić. Tymczasem w nas wciąż nie ma wewnętrznego impulsu, żeby zdobywać pieniądze, bo postrzegamy to szalenie negatywnie. A przecież, żeby ruszyć z kopyta w sprawach finansowych, trzeba zrobić rewolucję we własnej głowie i zupełnie zmienić sposób myślenia o pieniądzach.

W jaki sposób?

Na przykład zwracając uwagę na semantykę, na to, co i jak mówimy o pieniądzach. Powiedzenia typu „pieniądze szczęścia nie dają” czy „pieniądze są brudne” wbrew pozorom mocno zakotwiczają nas w takim myśleniu i uniemożliwiają – już na poziomie mentalnym – wyjście poza zaklęty krąg etatu i pensji. Siłą rzeczy utożsamiamy się z tymi tezami i podświadomie w ten sposób postępujemy. A przecież pieniądze przynoszą szczęście w takim sensie, że dają wolność osobistą i bezpieczeństwo. Nie jest wstydem się o nie starać, posiadać je i zdobywać. Jak masz pieniądze, nie musisz martwić się o przyszłość, lepiej żyjesz, lepiej się odżywiasz i w konsekwencji żyjesz dłużej.

To wystarczy?

Nie, język jakim mówimy o pieniądzach to jeden z elementów. Najważniejsze jest jednak, żeby sobie uświadomić mechanizmy we własnej głowie i zrozumieć, dlaczego postępujemy w konkretny sposób.

Czy są jakieś kluczowe pytania, które należy sobie zadać?

Warto wrócić do tego, jak mówiło się o pieniądzach w domu rodzinnym. Jaki był do nich stosunek – do posiadania, zarabiania. Jakie podejście do nich mieli rodzice indywidualnie i jakie jako para. I do którego z nich jest nam bliżej i dlaczego. Ludzie często zastanawiają się: „Dlaczego nie mogę zarobić więcej, tylko zawsze zatrzymuję się na pewnym pułapie?”, albo „Dlaczego pieniądze się mnie nie trzymają?”. Źródłem tych problemów może być dom rodzinny, bo tam programujemy się na całe życie. Podam przykład: mam znajomego, który – jak tylko coś zarobił – od razu musiał wydać. Dlaczego? Bo jego rodzice uważali, że dzieci nie powinny mieć pieniędzy. Jak dostawał kasę, na przykład na wycieczkę szkolną, i jej nie wydał, to mu po powrocie zabierali. I w dorosłym życiu długo rządził nim odruch, żeby korzystać, żeby wydać pieniądze szybko na coś dla siebie. Podświadomie bał się, że je straci. Mając świadomość tego mechanizmu, miał szansę nad sobą popracować, bo zrozumiał własne zachowania.

Samo uświadomienie sobie mechanizmów nie oznacza jednak zmiany.

Zmiana to proces. Długotrwały. Ma na nią wpływ otoczenie, w którym się znajdujemy. Jeśli przebywamy wśród ludzi, dla których najwyższą wartością jest praca na etacie, którzy uważają, że to jedyny sposób na zarabianie, to nie mamy się od kogo inspirować. Dlatego warto wyjść poza własne środowisko i szukać osób, które mają inne podejście do życia i pieniądza. Uczestniczyć w szkoleniach – w Internecie jest wiele bezpłatnych, sama takie webinary prowadzę. Są także bezpłatne spotkania w realu o finansach, marketingu czy social mediach. Warto czytać książki, szukać klubów przedsiębiorców, bywać na otwartych wykładach ekonomicznych na uczelniach, premierach książek finansowych i spotkaniach autorskich. Trzeba szukać nowych ścieżek, bez tego nic się nie zmieni.

Dlaczego warto rozmawiać o pieniądzach?

Rozmawiając o nich sprawiamy, że stają się czymś naturalnym, normalnym, zwykłym. Czasem nie uzmysławiamy sobie, że mamy z czymś problem, że coś konkretnie nas boli i dopiero dzięki rozmowie potrafimy nazwać zjawisko, które nas uwiera.

Nasze myślenie jest jak magnes – pociąga za sobą sposób działania. Jeśli myślimy o sobie, że jesteśmy ludźmi zamożnymi, wartościowymi, godnymi dobrych zarobków, to w pewnym sensie tacy się stajemy, bo zaczynamy przyciągać pieniądze, bo zaczynamy działać w tym kierunku. Musimy dojrzeć do tego, żeby sobie powiedzieć: „Lubię mieć pieniądze”, „Chcę mieć pieniądze”. Dzięki temu niezauważalnie zmieni się nam sposób myślenia. Zaczniemy dostrzegać pojawiające się okazje, będziemy inaczej patrzeć na otaczającą rzeczywistość, w efekcie czego pojawią się lepsze zlecenia i nowe możliwości. Może brzmi to trochę po amerykańsku, ale tak właśnie jest. Kiedy myślisz o sobie, że jesteś nikim, słabeuszem, to takich ludzi do siebie przyciągasz. A jak sobie powiesz, że jesteś warta zlecenia za 10 tysięcy złotych na tydzień, to na początku nie chce ci się w to wierzyć, ale zaczynasz o tym myśleć, oswajać się z tym i podświadomie szukasz sposobu, żeby to osiągnąć.

Rozmawiała: Ewa Nowaczyk-Przybylak
„W Podróży” nr 6/2016

 

You may also like
Jak wypracować dobre nawyki związane z kontrolą wydatków?
Podcast >> Posłuchaj!

Skomentuj

Twój komentarz*

Your Name*
Your Webpage